Szukaj na tym blogu

wtorek, 31 stycznia 2012

Pudełko na drobiazgi

Dziejsze pudełko długo czekało na swoje wykończenie: na przeszkodzie zawsze był brak kocepcji, pomysłu, chęci i ciągłe zmiany wyglądu, koloru, przemalowania itd. Po długej walce udało mi się wreszcie osiągnąć cel.
Trochę pasty strukturalnej z szablonem, gaza (wcześniej już wykorzystana przez Konstancję8), perełki w płynie i efekt końcowy jak na zdjęciach (niektórym może się spodoba...). Jako element dekoracyjny, zamiast zapięcia, dałam malutkie serduszko.


Życzę wszystkim dużo ciepła w ten mroźny poranek- a ja opatulona w wielki szalik ruszam w drogę.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Weekend...

Minął kolejny weekend szybciej niż byśmy tego chcieli. Czas znowu bezlitośnie "przeleciał przez palce" i znowu go na coś zabrakło. Dziś poostało już tylko wspomnienie "chwili dla siebie", niespiesznie pitej kawy i leniwego przemieszczania się pomiędzy kuchnią a pokojem. A ja, oprócz rutynowych prac domowych, wpadłam w trans malowania, klejenia i lakierownia aż powstała kolejna herbaciarka. Też makowa (wzór - co prawda - popularny, nawet oklepany, ale skusił mnie swoim urokiem, delikatnością i nie sposób było się oprzeć).
Moja herbaciarka utrzymana jest w odcieniach wiśni i czewieni, zaś kwiaty pociągnęłam złotą konturówką, aby nadać im trochę wypukłości.




W sobotni wieczór zamarzył mi się domowy rosołek z maminym makaronem, a wierzcie mi tak ogromne to było marzenie, że w niedzielę o 8.00 chwyciłam wałek w dłoń i... o 10.00 taki to oto widok Mąż zastał wracając ze swej Alma Mater: makaron do rosołu, moje papardelle.


A rosołek... wysiłku był wart, a może i masy mięśniowej mi przybyło za ten wysiłek. Kto wie...

piątek, 27 stycznia 2012

Herbaciarka

Po przerwie i kolejnej turze milczenia blogowego (u mnie to już norma), gdy mróz za oknem zniechęca mnie do wyjścia z domu (nie cierpię zimna!), w błogim cieple z kaloryferów, przy odgłosach mruczanda kocurków (każda pora na sen jest dobra), zaczęłam "produkcję" herbaciarek. A oto i pierwsza z nich:


Moja "makowa sonata"... niczym ulotne wspomnienie lata.



I trochę słońca udało mi się złapać w obiektywie (ups, tylko nie wiem skąd ta kropka na zdjęciu się przyplątała)


Na dziś tyle, a ja biegnę poczyniać kolejną herbaciarkę, nim wena trwa (a ona niestety bywa kapryśna, taka jej natura).
Pozdrawiam zimowo z domowych pieleszy :-)

niedziela, 8 stycznia 2012

Misja specjalna - skrzynka black & white

Przed Świętami jeszcze dostałam zadanie wykonania specjalnej skrzynki, która musiała spełniać poniższe wymagania:
po pierwsze: prezent dla mężczyzny czyt. hobbysta samochodów i kierowca rajdowy
po drugie: minimum zdobień i koniecznie w kolorach black & white
po trzecie: z motywem ukochanego samochodu

Inspiracją stały się dla mnie rajdy samochodowe a dokładnie wykorzystałam wzór flagi mety. Moja "szachownica" pod kątem jest trówymiarowa a w dotyku wypukła. Każdy malutki kwadracik został odzielnie przeze mnie wykonany. Praca wymusiła na mnie ćwiczenie cierpliwości i precyzji (ojoj!), ale dla takiego efektu końcowego było warto!!!

Zdjęcia niestety zostały zrobione szybko i przy fatalnym świetle a do tego z tłem roboczym: załuję, że nie mam lepszych... Ale lepszy rydz....



Welcome in the New Year !

Blog ostatnimi czasy został przez mnie skazany na samego siebie - intensywne przygotowania do Świąt, szaleństwa kulinarne, kretywna praca nad przygotowaniem upominków i realizacja zamówień prezentowych oraz wzmożona aktywność zawodowa nie pozwoliły na twórczą swobodę i pisanie ale z Nowym Rokiem postanowiłam wziąć się do roboty! Dziś prezentuję zapowiadane jeszcze przed świętami zdjęcia broszek, które cieszą od kilku tygodni nowe właścicielki. Każda broszka inna - zgodnie z zaleceniami kolorystycznymi trzech kobietek, reszta to moje własne wariacje na temat filcowania na mokro i wyszywania koralikami...

Intensywny amarant:



Odcienie fioletu:



Energetyzująca czerwień: