Szukaj na tym blogu

sobota, 24 marca 2012

ciąg dalszy ... skończyłam!

Prezentuję pozostałe zapowiedziane naszyjniki.
Zadziwiające, jak jest wiele możliwości technik tworzenia, łączenia kolorów i dodatków. To fajny, choć tak banalnie prosty sposób na kreowanie własnego stylu i zaznaczenia swojej indywidualności.
A tu zebrane ostatnie dzieła:

piątek, 23 marca 2012

Wiosenne naszyjniki dzianinowe

W dzisiejszym wpisie pokuszę się o mały żarcik: jedni malują jaja, a ja wspólnie z Bratową, wymyślam i tworzę uparcie naszyjniki... wiosenne. Ręce mamy zbolałe, oczy zmęczone a tu końca nie widać.
Dziś zdjęć początek:
* optymistyczny dla nastolatki
* w stylu marynarskim

Pozostałe zdjęcia będą w najbliższym czasie, dziś światła zabrakło.

Naszyjniki są tak bajeczne i kolorowe, że będzie mi trudno się z nimi rozstać:-(
I znów prawda wychodzi, że "szewc bez butów chodzi".
Dzięki Karola za pomoc:-)

czwartek, 22 marca 2012

I pudełko. I książka.

Przeszukując namiętnie literaturę specjalistyczną (wszystko w ramach poszukiwania inspiracji) natknęłam się na pudełko w kształcie książki. Nabyłam stosowne preparaty jak i samą skrzynkę. I dziś owo wykończone pudełko stoi na półce udając książkę, ale to nie wszystko bo... wszyscy znajomi dają się na to nabrać;-). Przyznam jednak, że wolę książki w ich naturalnej postaci, nałogowo je kupuję, czytam i wracam do nich po kilka razy. I miejsca powoli zaczyna mi brakować na półkach.
Nie wyobrażam sobie życia bez książek - to taka moja pasja - najdłuższa, bo od czasu, gdy nauczyłam się czytać.

Okładkę "książki" wykonałam z użyciem preparatu imitującego skórę, dodałam złote spękania a grzbiet oprawiłam gazą.


Nawet są "wyrzeźbione" kartki - przy użyciu pasty strukturalnej i farby w odcieniach kości słoniowej:

Do dziś pamiętam moją pierwszą samodzielnie przeczytaną książkę - to było wielkie święto i ogromna radość.
A już później czytałam pasjami, dosłownie wszędzie, gdzie tylko mogłam (w szkole na przerwie, podczas kąpieli, pod kołdrą przy świetle latarki czasem aż do...rana) - książkę zawsze miałam gdzieś ukrytą przy sobie, bez niej nie wychodziłam z domu. Wychodziłam do lasu, na łąkę, do ogrodu i tam dopiero mi się świetnie czytało, aż do zapomnienia. Oj, Rodzice to się dopiero ze mną mieli!

A czy Wy pamiętacie swoją pierwszą przeczytaną książkę? Zachęcam do pisania, może ktoś się odważy i podzieli swoimi wspomieniami?

środa, 21 marca 2012

Toaletka - taki kobiecy gadżet

Pochłonięta jestem porządkami wiosennymi... i stąd moja niska aktywność blogowo-twórcza. Przeglądając swoje archiwum, natknęłam się na zdjęcia moich wcześniejszych prac, które już trafiły w dobre ręce, ale zapomniałam Wam pokazać. Dziś prezentują uroczą toaletkę:
Delikatne spękania i kwiaty w odcieniach fioletu:

Pojemna szufladka - przydatna na kolorowe kosmetyki.

:-)

piątek, 9 marca 2012

A naszyjnik kusi i wabi...

Żółto-szary naszyjnik rozkochał w sobie moją Siostrę. Wymusiła na mnie telefoniczną instrukcję krok po kroku "jak to jest zrobione?", a chwilę później nie można się było do Niej dodzwonić. Otóż, siedziała w szafie przeszukując garderobę, co by się nadała:-) I to nie koniec jego działania...
Naszyjnik pociągnął za sobą kolejne pomysły i pobudził mnie do dalszej pracy twórczo-artystycznej. A stało się to z udziałem pewnego zamówienia na Dzień Kobiet. "Ten naszyjnik z chęcią sama bym nosiła" - myślę zazdrośnie oglądając dziś zrobione zdjęcia. Mogę o nim powiedzieć tyle: rewelacyjny! Opatula niczym szal, kusi urokiem niebalnej biżuterii, delikatny w dotyku a kolory... błękit nieba i biel obłoków.
Ech, rozmarzyłam się:
W zależności od własnego gustu i kompozycji kolorystycznej ubrania wiodącym kolorem może stać się niebieski lub biały:


Pewnych moich prac nie powtarzam z zasady: bo jak ogromna przyjemność jest nosić coś niepowtarzalnego i jedynego w swoim rodzaju i jeszcze ta pewność, że obok na ulicy, w sklepie nie pojawi się nikt z takim samym gadżetem. Bezcenne!!! I ten naszyjnik, mimo chęci posiadania identycznego, pewnie też pozostanie jedyny a ja już mam pomysł na nowy ... ale to wkrótce:-)