Szukaj na tym blogu

czwartek, 30 sierpnia 2012

I drugi post dzisiaj.

Wyjątkowo niecierpliwa dziś jestem. Powstrzymać się nie mogę i jutra czekać nie chcę, by pokazać, co wyczarowałam ostatnio z resztek dzianiny. Pozostało mi jej wiele po naszyjnikach, więc poplotłam sobie trochę.
 
 
Bransoletki z dzianiny.
Przyjemne się je nosi a do tego są eko. I trendy.
Czerwona powstała do kompletu z naszyjnikiem marynarskim.
Zielona bransoleta jest moja:-) 
 




Kropki. Kółka. Znowu Kartka.

Zdecydowałam się na biel i szarości. I trochę koronki.
Kropki. Kółka. Paski. Esy - floresy. I tak powstała kartka - zawiła jak życie...we dwoje.



Utkwiło mi głowie ostatnio zasłyszane gdzieś takie powiedzenie:
 *jak to dobrze jest być we dwoje, bo szczęście się mnoży razy dwa, a problemy dzieli - też na dwa.
I tego Wam życzę. I sobie też:-)


wtorek, 21 sierpnia 2012

Żeglarska nuta.

Oto mój numer 1 wśród naszyjników w stylu marynarskim: czyste barwy, nieśmietelne paski, niezobowiązujący styl, świeżość.  
Cóż więcej dodać?
Ten styl choć sezonowy to ucieleśnienie wakcyjnej sielanki i przynosi ze sobą wspomnienia:
*uspokajającego szumu morza,
*gorącego piasku pod stopami,
*słońca na bezchmurnym niebie,
*słodkiej cukrowej waty na patyku,
*wiatru w żaglach i... we włosach.
Hm. I lato ciągle trwa.



Podoba się Wam?

niedziela, 19 sierpnia 2012

serce z papierowej wikliny

Wyplecione jeszcze na urlopie i już dawno zdobią mój balkon. "Przepis" na serducha zaczerpnięty od Ani.  A nawiasem - świetna i prosta instukcja wykonania:-)
Pomalowane na biało, powieszone na sznurkach "dyndają" sobie frywolnie na wietrze i nadają odrobiny romantycznego klimatu.


 A to zapowiedź naszyjnika - i to już chyba ostatniego tego lata...

piątek, 17 sierpnia 2012

Urlopowe lenistwo...czas to skończyć!

Już po... Urlop minął szybciej niż bym chciała i to już jakieś 3 tygodnie temu a ja nadal trwam w błogim rozleniwieniu. Gdy tylko mogę - leniwie przysypiam, śniadania szykuję późne i wymyślne, rozbawiona po raz "enty" oglądam powtórki Mateusza, zachłystuję się każdą wolną chwilą (gdy nie muszę być w pracy lub jestem już po pracy) i zaczytuję się we wszelakich powieściach uciekając od pochmurnej i zimnej rzeczywistości i planuję pójść wreszcie na fitness. Planuję tylko... na razie.
A mój warsztat rękodzielniczy usycha z tęsknoty:
* pędzle dopominają sie o kroplę farby,
* sterta gazet do wyplatania tęsknie zalega w kącie
* koty regularnie wyciagają z pudła kępki wełny do filcowania, zrzucają z półek serwetki i papiery,
* feria barwnych materiałów, dzianiny, koronek, zapinek i wielu przydasiów czeka na nowe życie ,
* i liczne znaki z pracowni, że przydałoby się wyjść z marazmu i nadać porządek memu światu ( w tej chwili panuje nieład ogromny...i wcale nie nazwałabym go artystycznym nieładem)
* a znajomi delikatnie napominają, że nowości nie było, że idzie jesień i broszki, by się przydały, że ktoś chciałby to czy tamto mieć i ja mam to zdziałać...
To ja powoli zacznę już "brać się w garść", zanim wszystko wokół mi oszaleje. Na dobry początek kartki dwie:
 To pierwszy krok powrotu do świata, następne będę łatwiejsze...tak myślę:-)
Pozdrawiam wszystkich leniwych artystów, urlopujących się, szukających natchnienia, a najbardziej wytrwałych Gości, którzy nie zapmnieli o moim blogu, gdy mnie tu nie było:-)