Szukaj na tym blogu

czwartek, 21 lutego 2013

Moja biżuteria w prasie????

Dziś się pochwalę.
Troszeczkę, ociupinkę:-)
We wtorek ukazało się pewne czasopismo kobiece, gdzie można znaleźć zdjęcia ze stylizacjami ślubnymi i nowe trendy w wizażu ślubnym.
Modelki w pięknych makijażach, fantastyczne fryzury, niepowtarzalne dodatki i suknie a wśród nich...... moje sutaszowe kolczyki:-)
Wygląda to tak:


Kolczyki są już niedostępne, a własnych zdjęć nie zdążyłam zrobić przed sesją i nie mogę tych kolczyków dokładniej pokazać, jedyne to te w gazecie...
ale mimo to uczucie radości i malutka duma pozostają:-)

środa, 13 lutego 2013

"lecę sobie w kulki" czyli beaded balls

Pierwsze koty za płoty... a igła w dłoń!
Po kilku próbach wyłoniły się moje pierwsze koralikowe kulki.
Niby to proste ale nie do końca - podczas pracy myślenia wyłączyć nie można ani w obłokach pobujać wcale, bo od razu coś zaczyna umykać.
W moim przypadku cała trudność technik koralikowych zamyka się w tym,  że każdą instrukcję muszę tłumaczyć na...lewą rękę - bo wszystko jest stworzone dla osób praworęcznych. I tu cały mój ból...samą technikę sznura koralikowo-szydełkowego szkolę już od tygodni i EUREKA - złapałam!  Pochwalić się efektem jednak nie mogę - bo Siostra pierwszą branoletkę skradła:-)

Wracając do tematu: kulki już znalazły swoje zastosowanie.  To moja wisienka na torcie - znaczy w naszyjniku:-)
Ale po kolei -  pierwsze kulki:



Naszyjnik w moich ulubionych kolorach -  kojarzy mi się z morzem, błekitnym niebem, kawą ze śmietanką i miętowymi lodami. mniam:-) 



 I moje małe próby stylizacji...


Do lata...do lata ....tratatata... morze i lody... koniecznie miętowe!!!
Pozdrawiam, B.

niedziela, 10 lutego 2013

Energia z kolorów

Gdy za oknem szaro i smutno, gdy energii brakuje i gdy humor nie dopisuje to czas na terapię... KOLORAMI.
Ukręcone. Wymuskane i dopieszczone. Energetyzujące. Nasycone barwami. Kolory niczym z tęczy skradzione. Miękkie. Długie niczym spagetti.
Naszyjniki z włóczki.

Pierwszy -  meega długi i... mój ulubiony.
Letnia, niespodziewanie lekka i cieniutka włóczka bambusowa o długości 460 merów. Długo i niecierpliwie go kręciłam i ręce bolały ale... warto było. Mój Ci ON!

 Ten zaś świetnie trzyma kształt i jest w dotyku zaskakuje chłodem.
 Włóczka himalaya jak zwykle zniewala w dotyku miękkością i przyjemnie grzeje.
 A wszystkie guziczki znalazłam w paczce od...Mamy:-)