Szukaj na tym blogu

czwartek, 20 marca 2014

Rutyna nie ma szans. Wisior Tree of Life.

Zanim rutyna zacznie wkradać się do pracowni przez uchylone drzwi to nowe już kusi i wabi, przyciąga niczym magnes...
Fascynujący.
Urzekający.
Z otoczką magii.
Wire-wrapping.

Dziś w pracowni pierwsze i trochę nieudolne próby z tą techniką.
A ja - nowicjuszka w dziedzinie.

Kawałki znalezionych aluminiowych drucików oraz zapomnianych kamieni i koralików można "przerobić" na nowe.
Tak powstał mój nowy wisior: Tree of Life.




Drzewko powstało z pracy moich rąk własnych ale jako kompletny laik w tej dziedzinie bazowałam na ogólnodostępnych instrukcjach. Niby proste ale...gdy wprawy brakuje to praca z drucikami wcale taka łatwa się nie wydaje. I nie było się bez krwi:-)
A czy to jednorazowy wybryk niespokojnych rąk czy też wciągająca nowa pasja - zobaczymy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Miło mi będzie, jeśli zostawisz po sobie ślad.